czwartek, 16 stycznia 2014

Puchar Świata w Skokach Narciarskich - Wisła



     Zanosiło się na to, że na skoczni im. Adama Małysza odniesiemy trzy zwycięstwa.

    Pierwsze ze zwycięstw odnieśli organizatorzy jeszcze na kilka dni przed zawodami PŚ. Wygrali bowiem nierówną walkę z niesprzyjającą pogodą, która tej zimy już wielokrotnie dawała się we znaki zarówno skoczkom jak i organizatorom zawodów. W Wiśle się nie poddali. Dzięki ich determinacji i ogromnemu zaangażowaniu skocznia została na czas pokryta odpowiednią warstwą śniegu dowożonego aż z Chochołowa. 


  Drugie zwycięstwo odniósł  Klimek Murańka - wygrywając kwalifikacje do konkursu indywidualnego. Wszyscy wtedy mieliśmy apetyt na jeszcze jedno, kolejne zwycięstwo reprezentanta Polski, w wieczornym konkursie skoków. Było wiadomo, że nie będzie lekko. Do Wisły przyjechali wszyscy  czołowi skoczkowie świata. Zabrakło jedynie Simona Ammanna i Noriakiego Kasai.

    Niestety, żadnemu z Polaków nie udało się pokonać Niemca Andreasa Wellingera. Gdyby nie sprytny manewr niemieckiego trenera ze skróceniem  rozbiegu  przed  finałowym skokiem Wellingera, to zwycięzcą zawodów zostałby Kamil Stoch. Skrócony rozbieg to dodatkowe punkty, które zaważyły na zwycięstwie Andreasa. Trzecie miejsce zajął Austriak Michael Hayboeck. Najbliżej pierwszej dziesiątki był Piotrek Żyła. Popularny „Wiewiór” zajął 12 miejsce. Myślę że liczył na lepszy występ zwłaszcza, że skakał u siebie w Wiśle, w dniu swoich 27 urodzin. Bardzo długi skok oddał Peter Prevc, lądując na 140,5 metrze. Jednak  skok  Słoweńca  został nieznacznie podparty i niestety odległość ta nie mogła zostać zaliczona jako nowy rekord skoczni.


































Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza