niedziela, 24 stycznia 2016

Puchar Świata w Skokach Narciarskich Zakopane 2016r. - Konkurs Drużynowy


     Decyzja o wyjeździe na zawody PŚ do Zakopanego zapadła niespodziewanie. Jedziemy na Małysza !!! - tak jak dawniej wyrwało się Eli i tak zostało i tak będzie zawsze. Na Małysza i koniec! Było naprawdę mało czasu na załatwienie noclegów, biletów oraz akredytacji dziennikarskich. O ile pierwsze dwie sprawy udało się nam załatwić bezproblemowo, tylko dzięki pomocy Halinki Olejniczak z Kościeliska,  to „przepychanki" z akredytacjami  trwały do ostatniego dnia. 
     W piątek  Zakopane przywitało nas 16 stopniowym  mrozem i zwycięstwem Kamila Stocha w kwalifikacjach.  Dopiero wieczorem, już po kolacji dotarliśmy na nocleg do Kościeliska. Następnego dnia rano  dla Katarzyny nie było innej opcji  jak tylko przejechanie słynnych tras biegowych na Kościelisku. Już o 8.30 kiedy tylko została otwarta wypożyczalnia biegówek  - byliśmy pierwszymi klientami  Daniela Gąsienicy  właściciela wypożyczalni. Potem szybko na trasy. Słońce oświetlało pobliski Giewont a na trasy przybywało coraz więcej biegaczy wśród których wypatrzyliśmy Józka Łuszczka – mistrza świata z Lahti.  Pan Józek z grupką miejscowych dzieci pokonywał  jedną z biegowych pętli. Zrobiliśmy kilka zdjęć oraz mieliśmy okazję na chwilę rozmowy.  
    A propos tras - zobaczyłem tu jedno. A właściwie nie zobaczyłem żadnego ich oznakowania oraz tablic informacyjnych, ale zobaczyłem  za to dziesiątki biegaczy. U nas w Głuchołazach jest  na odwrót. Na oznakowanie i promocję tras – widm wydano 70 tysięcy. Widocznie to za mało bo jakoś nie widać tłumów narciarzy zachęcanych drogą reklamą do korzystania z  wątpliwych uroków Głuchołaskiego bubla biegowego. 

        Po biegówkach przyszedł czas na skoki. O 14.45  na Wielkiej Krokwi rozpoczynała się seria próbna skoków poprzedzająca  konkurs drużynowy. Trybuny zapełniały się szczelnie na biało- czerwono . W Zakopanem nie ma innej opcji, żadne inne barwy nie przebiją naszych wspaniałych kibiców  tworzących na skoczni  biało - czerwony, magiczny  sportowy spektakl. W takich warunkach nawet niepomyślne wskazania wiatromierzy nie przeszkadzają zawodnikom skakać  dalej niż zwykle. Najlepszą drużyną  zostali młodzi, faworyzowani  Norwegowie. Polacy wygrali walkę o najniższe miejsce na podium z Niemcami, którzy w swoim składzie nie mieli Severina Freuda.  Na skoczni można było zauważyć wielu byłych skoczków, gwiazd najwyższego formatu przybyłych tu do Zakopanego. Adam Małysz, Thomas Morgenstern,  Andreas Goldberger, Dieter Thoma czy Georg Spath – to wielokrotni medaliści olimpijscy, medaliści mistrzostw świata, zdobywcy  pucharów  świata, zwycięzcy Turniejów Czterech Skoczni, zwycięzcy Letnich Zawodów GP i posiadacze wielu rekordów skoczni. Wieczorem czekała nas jeszcze jedna potyczka z Norwegami tym razem w piłkę ręczną na odbywających się w Krakowie Mistrzostwach Europy. Niestety też przegrana.


     Następnego dnia rano jeszcze przed  biegówkami  szybki wypad do zakopiańskiego COS-u na spotkanie z Thomasem Morgensternem promującym swoją książkę. Później już tylko  kąpiel,  kawa i powrót na skoki. Temperatura już nie dawała się tak mocno we znaki. Było już tylko 2 stopnie poniżej zera ale na widowni bez zmian,  dalej gorąco jak przy wczorajszym mrozie. Konkurs indywidualny wygrał rekordzista skoczni im. Adama Małysza w Wiśle sympatyczny Stefan Kraft. Niedzielne zawody oglądał i owacyjnie dopingował  skoczków Prezydent RP Andrzej Duda wraz z małżonką. Na stojąco przeżywał każdy skok reprezentanta Polski. Później dekorował zwycięzcę zakopiańskiego konkursu. Mieliśmy niebywałą  okazję zrobić sesję zdjęciową prezydenckiej parze przy hotelu do którego przyjechali  dorożką  po skokach. Akurat w tym miejscu  zaparkowany był nasz samochód. Wyboru parkingu dokonał  „nieprzypadkowo” kolega Andrzej i jak zapewniał  nas - o prezydencie nic wcześniej nie wiedział ?

Galeria:






















Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza